piątek, 26 września 2014

Maleńkie sukcesy...

Tak na zakończenie (przed-studenckich) wakacji małe podsumowanko. Chciałam się troszkę
pochwalić, opowiedzieć o moich planach dotyczących jogi i bloga oraz pokazać, że nie taka joga ciężka i straszna się wydaje :)
Pokażę Wam moje małe acz jednak postępy, które zrobiłam odkąd zaczęłam bardziej regularnie (choć nie tak jak bym chciała) praktykować jogę, czyli mniej więcej od początku lipca. Nie są one jakieś zaskakująco ogromne, ale tak naprawdę nie zakładałam sobie w sumie,  co chcę najbardziej poprawić i niczego nie ćwiczyłam jakoś mocniej, są to takie samoistne postępy. Może za jakiś czas będę mogła pochwalić się czymś "większym" . ?


1.PIES Z GŁOWĄ W DÓŁ

Na początek coś, czego w sumie się nie spodziewałam i jakoś szczególnie specjalnie nie starałam się udoskonalić, choć wykorzystywane było w każdej sesji, dlatego widać postęp. I w końcu udaje mi się odpoczywać w tej pozycji!! :) Co się zmieniło? Bez większego problemu mogę postawić całe stopy na ziemi, nie uginając kolan. Mam bardziej rozciągnięte tyły nóg oraz plecy i ramiona. Podczas ćwiczeń mogę dużo dłużej wytrzymać w tej pozycji, nie jest już ona dla mnie męcząca.


2. MOSTEK

Jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie pozycji. Generalnie największy problem mam z wszystkimi wygięciami do tyłu, a do tego przy mostku dosłownie po kilku sekundach zaczyna mnie boleć głowa i nie jestem w stanie się dłużej utrzymać. Mimo wszystko widać postęp! I chyba z tej pozycji jestem najbardziej dumna. Potrafię już unieść się wyżej i dłużej utrzymać się w górze. Czuję, że mam bardziej rozciągnięte ręce i plecy i ogólnie jestem silniejsza. I nie wygląda to już aż tak pokracznie.


3. SKŁONY DO PRZODU

Z tego też jestem naprawdę dumna, bo wcześniej w skłonie ze stanie ledwo dotykałam podłogi, a w siedzeniu ledwo dotykałam dłońmi do stóp. Teraz prawie kładę głowę na kolanach. Tak, wiem, że nie chodzi o to, żeby dotknąć głową nóg, tylko wyciągnąć proste plecy... ale, ale :) Postęp jest! ;p Mam o wiele bardziej rozciągnięty kręgosłup i uda.


4. WYGIĘCIA DO TYŁU

Jak juz mówiłam, jest to moja największa zmora, ale tu też jakieś małe postępy widzę. Początkowo bardziej w tych pozycjach bolały mnie dolne partie pleców i strasznie ciężko mi było utrzymać się w tej pozycji, teraz jest coraz lepiej, mimo, że tego nie widać, to czuję się w nich bardziej komfortowo i jest mi coraz łatwiej. Moje plecy są jednocześnie silniejsze i bardziej rozciągnięte, tak samo uda. Jestem w stanie bardziej wygiąć zarówno plecy jak i nogi.



5. SKŁON DO PRZODU W SIADZIE SKRZYŻNYM 
Z tą pozycją też miałam nie małe problemy, ponieważ od zawsze miałam bardzo nie rozciągnięte biodra. Nie lubiłam jakichkolwiek asan, które działały w ten sposób, ale dzięki temu, że jednak sporo ich ćwiczyłam widzę naprawdę dużą różnicę!




I coś co mnie najbardziej cieszy, a czego się w ogóle nie spodziewałam. Schudłam!! Niewiele, bo raptem 3 kg, ale za to przybyło mi tez sporo mięśni i generalnie widzę, że moje ciało się zmienia. Staje się smuklejsze i zarazem silniejsze. Coraz bardziej widoczne są mięśnie, nawet na brzuchu!! No nic, tylko wstawać i ćwiczyć!! :)
Wcześniej tak naprawdę nie postawiłam sobie żadnych celi, dlatego postępy nie były największe, dlatego teraz !!UWAGA!! Przez ten miesiąc będę ćwiczyć przede wszystkim wygięcia do tyłu i balanse na rękach. Chcę się nauczyć jakkolwiek stać na rękach oraz postaram się ogarnąć jak najwięcej różnych opcji stania na głowie i przedramionach. Kto sie przyłączy? Macie coś, co chcielibyście wyćwiczyć przez ten miesiąc? Zawsze jest dobry czas, żeby zacząć!!!

Co do bloga, postaram się bywać tu częściej, przynajmniej 3 razy w tygodniu i na pewno będzie się tu więcej działo. Mam parę pomysłów na rozkręcenie, ale tego dowiecie się w swoim czasie! :)

W przyszłym tygodniu zapisuję się też na zajęcia jogi , na pewno więcej się dzięki temu nauczę i będę się mogła podzielić z wami moimi doświadczeniami.

Często będzie tu też bywał Lew, bo jest on teraz integralną częścią mojego życia i zabiera sporą część mojego czasu. I jest cudowny! Będzie troch ciekawostek, mnóstwo zdjęć i filmików oraz rad dotyczących wychowania, pielęgnacji i codziennego życia z małym Sybirakiem.

No i oczywiście mam zamiar przyłożyć się do studiów. Co prawda to dopiero pierwszy rok, więc nie powinno być jakoś mega ciężko. Ale chcę od początku regularnie je ogarniać, żeby nie mieć zaległości. Także tego.

Buziakiiii!!!

poniedziałek, 22 września 2014

Przepraszajka i zapowiadajka ...

Jest poniedziałek, powinien więc wczoraj powstać post z serii Niedzielne Asanowanie. Postanowiłam jednak ją zlikwidować, ponieważ tak trochę nie ma tu odzewu, poza tym mam teraz trochę bardziej napięty grafik i wolę jednak skupić się na rzeczach bieżących a nie pisać coś na siłę. Zwłaszcza, że teraz muszę się mega przyspieszyć z rysunami na wydział, bo trochę zaniedbałam a został tylko tydzień... UPS! :) Poza tym mam małego Lwa, który ciągle absorbuje moją uwagę, no i jogę oczywiście, dlatego nie chcę robić czegoś, co tylko mnie męczy...

Tak więc od teraz troszkę więcej będzie postów o kociaku, bo nazbierało sie już trochę zdjęc i śmiesznych (i tych mniej śmiesznych) historii, zaczną się też pewnie studenckie opowiastki oraz oczywiście zapisuję się już w przyszłym tygodniu na zajęcia jogi, będzie więc też sporo nowości w tym temacie.

Wybaczcie, że teraz bywałam tutaj dość rzadko i jeszcze przez parę dni tak będzie. Postaram się to jednak jak najszybciej nadrobić.

... bo jak ja mam przy nim pracować... no jak?!!


Do!! :)

wtorek, 16 września 2014

#3 NIEDZIELNE ASANOWANIE - Adho Mukha Svanasana - Pies z głową w dół

No i znów przepraszam, że tak późno (tym razem aż o ponad dobę w sumie), ale ostatnie dni były peeełne wrażeń i niestety nie znalazłam czasu, żeby do Was zajrzeć. Wybaczcie!
Pod koniec małe wytłumaczenie, a już niedługo obszerny post na temat moich niedawnych rewelacji.

Dzisiaj chciałam opowiedzieć co nieco o asanie, która jest jedną z podstawowych pozycji i jest wykonywana najczęściej podczas praktycznie wszystkich zajęć jogi. Często występuje w dynamicznych sekwencjach w połączeniu z Urdhva Mukha Svanasana - Pies z głową do góry. Jest to pozycja regenerująca, dlatego podczas wykonywania całej serii asan pozostajemy w niej trochę dłużej, aby odpocząć.


ADHO MUKHA SVANASANA - PIES Z GŁOWĄ W DÓŁ


Wykonanie:

1. w klęku podpartym rozstaw nogi na szerokość bioder i podwiń palce stóp, dłonie ułóż na szekość ramion,.

2. Palce środkowe dłoni skieruj do przodu, wszystkie palce rozszerz. Dociśnij nasady palców do maty.

3. Wydech. Dociskając dłonie do maty odrewij kolana od maty i unieś pośladki do góry.

4. Staraj sę jak najbardziej wyprostować kręgosłup.

5. Kolana mogą być ugięte,  pięty oderwane od maty. Z czasem staraj się jak najbardziej unosic pośladki do góry jednocześnie prostując nogi i stawiając całe stopy na ziemii.

6. Głowa i brzuch rozluźnione.


Zalety:

Zmniejszenie bólu i sztywności pięt, tyłów nóg oraz ścięgin Achillesa

Wzmocnienie okolic kostek

Odpoczynek, regeneracja

Rozciągnięcie kręgosłupa, bioder, ramion, tyłów nóg

łagodzenie bólu głowy


Przeciwwskazania:

Zaawansowana ciąża

Biegunka

Bardzo wysokie ciśnienie

Zespół cieśni nadgarstka

_________________________________________________________________________________

A mała podpowiedź dlaczego m.in. nie zdążyłam wcześniej śpi właśnie obok mnie :





BUZIAKI !!! :*

sobota, 13 września 2014

Gwidoszowie i to słowo na d...

Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale jak się wciągnę w jakąś książkę, to nie oderwiecie mnie od niej w żaden sposób. "Dwie Marysie" zaczęłam czytać chyba 3 dni temu, przeczytałam 5 stron i jakoś jeszcze nic nie ruszyło. Dziś rano postanowiłam przeczytać jeszcze parę stron, co by sprawdzić czy ukochana Pani Ewa się nie wypaliła... no i... dlaczego te książki się tak szybko kończą? W ogóle dlaczego się kończą. Czytając nie mogę doczekać się zakończenia, a jak nadejdzie to mi się chce płakać...
Na szczęście Ewa Nowak zadbała o swoich czytelników i w miarę regularnie wydaje kolejne części serii miętowej. Ja posiadam ich 12. Teoretycznie, bo prawie wszystkie wywędrowały do cioć, wujków, koleżanek, sióstr... Brakuje mi tylko książki "Mój Adam", ale jakoś nie mogę jej upolować.



Książka "Dwie Marysie" nawiązuje do kilku wcześniejszych części, przez co sprawia, że czujemy się z nią jeszcze bardziej związani i chcemy przypomnieć sobie jak to wszystko wyglądało wtedy. I po raz kolejny sięgamy po poprzednie części. To tak jakbyśmy wspominali nie tylko bohaterów książki, ale naszych starych znajomych. Jakbyśmy przeżyli z nimi te kilkanaście lat potem jakiś czas się nie widzieli i teraz spotkali się na herbatce i wysłuchiwali co u nich ostatnio słychać.

Ale od początku...

Seria miętowa rozpoczęła się od książki "Wszystko tylko nie mięta", w której poznajemy rodzinę Gwidoszów - rodziców Joannę i Mariusza oraz ich dzieci Kubę, Mariannę i Marysię. No i oczywiście Pies, czyli kot oraz Łapa, czyli pies. Przeżywamy z nimi ich problemy i kłopoty życia codziennego. Już w tej części zdążyliśmy polubić wszystkich bohaterów, z niektórymi wręcz się utożsamiamy, porównujemy swoje życie, swoje problemy z nimi, zastanawiamy się jak my zachowalibyśmy się w ich sytuacji, wyciągamy wnioski. Czytamy tak naprawdę o życiu zwykłych ludzi, przeciętnej rodziny z niesamowitym poczuciem humoru i świetnym podejściem do siebie nawzajem. Możemy się naprawdę wiele od nich nauczyć. A co najlepsze, czyta się o nich z ciągłym bananem na twarzy, co chwilę wybuchając szaleńczym śmiechem. No, przynajmniej u mnie tak to wygląda :)

Kolejne części opowiadają o życiu innych rodzin, często jednak łączą się ze sobą. Ktoś się z kimś przyjaźni, ktoś się w kimś zakochał, ktoś jest czyjąś siostrą. Czasem w ogóle nie spodziewamy się, czyje losy połączą się w kolejnej części. Aż chce się powiedzieć... ale ten świat jest mały! Wszystko wygląda jak w prawdziwym życiu.

Przez to, że Gwidoszów poznałam jako pierwszych i chyba najczęściej przewijają się przez kolejne tomy mam do nich największy sentyment. Albo po prostu najbardziej ich lubię. W każdym razie, gdy okazało się, że ostatnio wydana część opowiada znów o ich rodzince, musiała się ona znaleźć w mojej biblioteczce. No i w sumie przeleżała tam z miesiąc nim się do niej zabrałam. A szkoda, bo książka jest świetna. Opisuje przede wszystkim nastoletnią już Marysię ( tą która w pierwszej części miała chyba 3 latka) i jej burzliwy okres d...ojrzewania. W międzyczasie do rodzinki zdążyła dołączyć teraz już 11-letnia Celinka i kolejny kociak Cacuś. Spotkamy też wielu bohaterów, z którymi mieliśmy okazję poznać się między innymi w książce "Diupa" i "Niewzruszenie".

Ale co ja Wam będę tu opowiadać. Oderwać się w końcu od monitora i już... do biblioteki czy do księgarni! Dajcie się Ewie Nowak zaczarować. Warto!

Ja tymczasem biorę się za rysowanie. Jeszcze mnóstwo roboty przede mną. Niby jeszcze wakacje, ale już na pierwsze zajęcia z rysunku musimy mieć przygotowane po 30 prac. No najwyższy czas się za nie zabrać...

A jutro mecz naszych siatkarzy i nareszcie powitanie Lwa!! <3

Buźki!!

czwartek, 11 września 2014

Śniadanie i kukułcze jajo

Zjadłam dzisiaj jedno z moich ulubionych śniadań. Nie wiem czy już Wam wspominałam, ale jestem miłośnikiem jajek. Pod każdą postacią. Dzisiaj padło na kanapki z pastą jajeczną. Mistrzostwo świata po prostu. Przepis jest banalnie prosty i oczywiście można go modyfikować do woli, ja jednak najbardziej lubię ją w tej wersji (ilość składników zależna oczywiscie od tego ile chcemy otrzymać pasty, ja dziś robię tylko dla siebie):

Składniki:
- jajko (jedno duże lub 2 małe)
- majonez jedna mała łyżka
- odrobina musztardy
- sól
- pieprz
- słodka papryka
- ostra papryka

Przygotowanie:

1. Gotujemy jajka na twardo.
2. Obieramy jajka i kroimy w drobną kostkę (ja zazwyczaj po prostu ugniatam je widelcem, łatwiej i szybciej).
3. Dodajemy majonez, musztardę oraz przyprawy. Mieszamy.
4. Nakładamy na kanapki. Ja dzisiaj dolozylam do tego pomidorka, ale cudownie smakuje też np. z łososiem ;) Można kombinować do woli!
5. Smacznego!!






No dobra, a teraz o co chodzi z tym kukułczym jajem?

Zdobyłam je kupując parę miesięcy temu w Toys4boys jako dodatek do prezentu dla P. ( z jakiej okazji? Zabijcie, ale nie pamiętam... ) . Kukułcze jako to nic innego jak - eggtimer - . Świetna sprawa! Zawsze mieliśmy problem z pilnowaniem czasu gotowania się jajek i rzadko kiedy udawało się nam ugotować je tak jak chcieliśmy. Miało być na miękko,  wyszło na twardo. Standard. A to młe cudeńko genialnie rozwiązało ten problem.


Sposób użycia:

Opłukane Kukułcze jajo włożyć razem z jajkami do wody i zagotować. Zacznie ono zmieniać swoją barwę w zależności od stopnia ugotowania jajek. Po użyciu poczekać aż ostygnie, przepłukac wodą i odstawić do wyschnięcia. Taadaaa. Ot cała filozofia :)

Tak wygląda przed użyciem:


Tak jeśli chcemy jajko na półmiękko:


Tu już prawie na twardo:


Takie już będzie dobrze na twardo:


A tu już stygnie:




Naprawdę polecam. Bardzo przydatny gadżet w kuchni :)

PS. Już tylko 3 dni do odbioru Lwa!!!

wtorek, 9 września 2014

5 małych rzeczy...

Leniwy dzień.

Dziwnie się śpi samemu. To łóżko takie ogromne.
Wstaje rano jak nikogo nie ma w domu. Dom taki pusty, cichy.

Czas zrobić coś dla siebie!



1. Poranna półgodzinna praktyka Vinyasa Flow Intermediate .
Świetnie rozbudza i daje porządnego kopa! Tak, tego mi było trzeba. Nie ma leniuchowania!
Salamba Sirsasana sama się nie wyćwiczy.




2. Chłodny prysznic. To co tygryski po ćwiczeniach lubią najbardziej. Odświeżenie, rozbudzenie. Uwielbiam naprzemienny zimny-ciepły prysznic. Skóra się tak cudownie napina, ujędrnia. Całe ciało się pobudza.

3. Paznokcie, czyli to czego nienawidzę, ale jest koniecznością. Nie no, żebyście nie uznali mnie za jakieś dziwadło, uwielbiam mieć ładne, zadbane paznokcie tyle, że one tego nie chcą! Cokolwiek bym z nimi nie robiła, odżywki, lejki, kremy i tak się łamią i rozdwajają. Ale cóż. Próbuję dalej. Może jakieś porady?

4. Dwie Marysie, Ewa Nowak. Nie wiem czy już wspominałam, ale jestem nałogowym czytaczem a Ewa Nowak to jedna z moich ulubionych autorek. Z zawodu jest pedagogiem-terapeutą a z zamiłowania pisze świetne, zabawne i pouczające książki dla młodzieży. Pisze o życiu zwykłych ludzi, o ich problemach i dylematach. A opisuje wszystko z takim humorem, że czytamy jej książki z nieustającym uśmiechem n ustach. Dwie Marysie to dotychczas ostatnia książka z serii miętowej, którą pokochałam od pierwszego przewrócenia kartki. Historie opisane w poszczególnych tomach w pewnien sposób łączą się ze sobą, jednak spokojnie można traktować je osobno. Polecam jednak czytać po kolei, bo niektóre wątki łatwiej wtedy zrozumieć.

5. Pierwsze kocie zakupy! Już w niedzielę dołączy do nas Lew. I  powoli zaczynam składać dla niego wyprawkę. Zaczęłam od transportera, bo w końcu muszę jakoś go dowieźć bezpiecznie do domu. Poza tym z racji tego, że aktualnie mieszkam w Warszawie, ale rodzinkę mam w Płocku, będziemy czasem podróżować, dlatego będzie potrzebował bezpiecznego "środka transportu". Mam nadzieję, że mu się spodoba. Teraz potrzebuję jeszcze kuwety,miseczek, jakiegoś drapaka no i w sumie... może się wprowadzać! :) Macie jeszcze jakieś pomysły, czego może potrzebować w nowym domu mały kociak?

Buziaki!!

niedziela, 7 września 2014

#2 NIEDZIELNE ASANOWANIE - Toe Stand Pose - Padangusthasana Padma Utkatasana

Od razu przepraszam, że tak późno, ale był dziś szalony dzień! Spędziłam piękny poranek na Zielonym Jazdowie w towarzystwie 200 joginów i joginek na I Warszawskim Festiwalu Jogi!! Było świetnie i niebawem możecie spodziewać się relacji z imprezy na blogu. Potem obiadek urodzinowy P. i zakupy!! Po powrocie do mieszkania jeszcze krótka praktyka i kolejny dzień wyzwań na INSTAGRAMIE :)

Dzisiaj pozycja, która dla odmiany wydaje się łatwa, a jak przyjdzie nam ją wykonać to kurcze jakoś nie idzie :) Cała jej trudność polega na tym, aby wchodzić w nią powoli, spokojnie i starać się... utrzymać równowagę, co ja samo zobaczycie wcale nie jest takie proste. Ale kilka prób i w końcu się uda, jak zawsze. Najważniejsze to NIE PODDAWAĆ SIĘ!!

PADANGUSTHASANA PADMA UTKATASANA


Wykonanie:

1. Stań w Tadasanie (Wyprostowany, stopy złączone, barki opuszczone, całe ciało napięte).

2. Stań mocniej na prawej stopie, podnieś lewa nogę uginając kolano i połóż stopę na szczycie prawego uda. W tym samym czasie nieznacznie ugnij prawe kolano. Wyciągnij plecy, kość ogonowa w dół. Rozciągnij się chwilę w tej pozycji.

3. Wdech. Ręce wyprostowane unieś nad głowę. Wydech. Połącz dłonie i opuść je na wysokość klatki piersiowej.

4.Ugnij bardziej prawe kolano, pochyl się do przodu, jednocześnie prostując kręgosłup. 

5.Jeśli dasz radę kucnij na prawej nodze opierając piętę pomiędzy kośćmi pośladkowymi. Możesz oprzeć się dłońmi o podłogę. Gdy już złapiesz równowagę złóż spowrotem dłonie na klatce.

6.Zostań w pozycji kilka sekund. Na wydechu wróć do pozycji stojącej i uwolnij ugiętą nogę. Rozluźnij nogi.

7. Powtórz to samo na drugą stronę.



Zalety:

wzmacnia kostki

poprawia równowagę i koncentrację

uelastycznia biodra


Wrzeciwwskazania:

uszkodzenia kostek lub kolan

_________________________________________________________________________________
Taadaaaaa :) Nie było tak ciężko co? Teraz tylko trochę poćwiczyć, żeby udało się w końcu wejść w pozycję bez podpierania się o podłogę. Ta pozycja świetnie ćwiczy równowagę i pozwala lepiej się skupić. Bawcie się dobrze!!!!

Buziaki i do kolejnej niedzieli!! :*