sobota, 22 listopada 2014

Listopad




No zdecydowanie to jest mój rekord nieobecności na blogu. Ale ten miesiąc był tak... zakręcony i pracowity, że jak znalazła się jakas chwila odpoczynku, to myślałam tylko o tym, żeby odespać, albo zając się domem. Więc, co takiego się u mnie działo? Przede wszystkim...


STUDIA

Tak... zdecydowanie uczelnia pochłonęła ogromną większość mojego czasu. Nie tylko same zajęcia, ale także różnego rodzaju projekty, rysunki czy przygotowania do kolokwiów i testów... cały czas coś. A mówili, że studia to ciągłe imprezy, zabawa i ewentualnie nauka przed sesją... a tu co? Czuję się oszukana... A tak serio, to cóż, taki kierunek sobie wybrałam, to teraz trzeba zapierdzielać. Nie ma lekko. 







Na szczęście zawsze pomocny i niezastąpiony na straży stoi...


LEW

Trzeba przyznać, że mój malec spędza ze mną każdą możliwą chwilę. Zawsze jak pracuję, mogę liczyc na jego wsparcie. Żaden przedmiot mu nie straszny. Był przy mnie zarówno jak zakuwałam matme, robiłam projekt, rysowałam przekroje na budownictwo czy szłam do wanny się odprężyć. Jest ze mną zawsze i wszędzie. Co prawda zazwyczaj śpi albo gryzie mnie w stopy, ale potrafi mi poprawić humor nawet jak już jestem o krok od załamania.













 REMONT

Kolejny powód mojej tak długiej nieobecności na blogu, to ciągły bałagan i harmider spowodowany remontem kuchni, który ciągnie się od tygodnia. Niby tylko wymiana blatu, frontów od szafek i zlewu, a panom ciągle coś wypada, coś nie pasuje... Nienawidzę remontów. Nie mogę się już doczekać, aż będę mieć wreszcie takie SWOJE mieszkanko, które będę mogła sobie urządzić po swojemu. 

Z przyjemniejszych rzeczy udało mi się jakiś czas temu odwiedzić rodzinkę razem z Lwem. 
RODZINKA

Dzięki temu, że były święta, udało się mi się chociaż na parę dni wyrwać z Warszawy i odwiedzić Płock. Parę leniwych dni z najbliższymi zawsze pomaga. Oczywiście, jak zawsze miałam małego towarzysza, który ostatnio nawet polubił podróże, tyle, że niestety nie w transporterze tylko na moich rękach albo na sedzeniu samochodu lub autobusu. W dodatku tak mu się podrosło, że niedługo przestanie się w ogóle mieścić do transportera. Chyba już wiem, co kotełek dostanie na gwiazdkę :)









JOGA

Jeśli już uda mi się znaleźć jakąś wolną chwilkę w ciagu dnia staram się też regularnie ćwiczyć. Przynajmniej 3 razy w tygodniu chodzę na zajęcia (mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości uda się częściej) i od biedy staram się oderwac na chwilę od zajęc i poćwiczyć w domu. Niestety rzadko mi się to udaje. Dlatego niestety w tym miesiącu zaniedbałam też bardzo INSTAGRAM, postaram się jednak wszystko jak najszybciej nadrobic. W planach mam także kilka jogowych filmików, które może uda się w niedługim czasie nagrać oraz jogowe posty na bloga już są w trakcie pisania. 

 Znajdź Lwa... :)


Jak pisałam wcześniej ćwiczymy przede wszystkim balanse na rękach i wygięcia do tyłu. 


No i nie obeszło się też niestety bez bezsensownego marnowania czasu...
OSU!

No, ale chyba czasem każdy ma takie dni, kiedy wraca z uczelni, szkoły pracy i kompletnie nic mu się nie chce, włącza telewizor, komputer, grę, bierze do ręki książkę czy robi cokolwiek na co w sumie nie miał już dawno czasu i ma wszystko gdzieś. No... więc ja mam OSU! . Kiedys na pewno napiszę posta, co to jest i na czym polega, tymczasem możecie raz na jakiś czas oglądać, jak udaję, że streamuję na sreamie Kayena o czym zawsze na bieżąco informuję na moim fanpage'u, więc zapraszam i zachęcam do polubienia.

 Jak zawsze niezawodny Lew, pomaga także przy OSU!





To tyle wymówek, a od teraz postaram się bywac tu częściej.

Tymczasem spadam coś zjeść, bo z tego wszystkiego zjadłam dziś tylko jabłko i koktajl bananowy na sniadanie, więc mój brzuszek płacze i domaga się, żeby coś do niego wsadzić. 

A gdzie się podział Lew???



Tu jest!!


Buziaki!


czwartek, 6 listopada 2014

Yoga dla ruchliwych.

Jesteś już w jakikolwiek sposób aktywny fizycznie? Biegasz, ćwiczysz na siłowni, w domu czy gdziekolwiek indziej? Wiesz już jak ważny w życiu jest ruch i jakie są jego pozytywne skutki. Wiecie też pewnie jak ważna jest rozgrzewka przed treningiem, która zabezpiecza przed kontuzjami. Ale ludzie zapominają i bagatelizują równie istotną kwestię, jaką jest odpowiednie rozciąganie i regeneracja po ćwiczeniach. Zazwyczaj wydaje się to nieistotne, niepotrzebne i często zwyczajnie nudne. I tu z odsieczą przybywa ciocia Joga!

Ale od początku...
Dlaczego rozciąganie po treningu jest tak potrzebne?

Przede wszystkim sprawia, że następnego dnia po treningu nie będziemy płakać z bólu, czyli po prostu łagodzi powstawanie zakwasów, ponieważ podczas rozciągania POWOLI schładzamy i rozluźniamy nasze ciało po treningu, dzięki czemu mięśnie szybciej się regenerują. Dzięki rozciąganiu zwiększamy również zakres naszych ruchów i poprawiamy ogólną sprawność ruchową, dzięki czemu treningi będą przynosiły lepsze efekty. Poza tym, gdy ćwiczymy bardzo intensywnie, mięśnie mocno się spinają i jeśli po takim treningu nie rozciągniemy ich, po jakimś czasie zaczną się skracać, przez co tworzą PRZYKURCZE. Takim drastycznym przykładem są panowie uprawiający kulturystykę. Zakres ich ruchów jest bardzo ograniczony, co widać nawet przy zwykłym poruszaniu się. A kto z nas nie ma żadnych przykurczy? W ramionach, w biodrach, w tyłach nóg, w udach, w plecach? Dlatego ważne jest, żeby najbardziej rozciągać właśnie te ćwiczenia, które są dla nas najbardziej niekomfortowe.




Dlaczego joga?

Głównie dlatego, że dzięki jodze rozciągamy równomiernie wszystkie partie ciała. Oczywiście taką sesję przydałoby się dobrać specjalnie do naszych potrzeb i możliwości. W jodze istnieje za to tyle różnego rodzaju kombinacji i pozycji, że każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Ponadto podczas ćwiczenia jogi dodatkowo wzmacniamy nasze ciało (zazwyczaj męczymy wtedy te mięśnie, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia, i są zwyczajnie zaniedbane). Jest to o tyle ważne, że dzięki temu ulepszamy naszą ogólną SPRAWNOŚĆ RUCHOWĄ. Poprawiamy również swoją koordynację oraz równowagę, co także jest ważne, gdy uprawiamy jakąkolwiek dyscyplinę sportu. Dodatkowo joga uczy odpowiedniego oddychania podczas ćwiczeń, z czym wiele osób (w tym ja) ma problem.





O czym pamiętać podczas ćwiczeń?

Najważniejsze to NIE PRZESADZIĆ. Nie można robić nic na siłę, bo więcej będzie z tego płaczu niż pożytku. Nie ma co porównywać się z innymi. Każdy ma inne ciało, inne potrzeby, inne możliwości... Ćwiczenia trzeba dostosować do siebie, nie odwrotnie. I zawsze SŁUCHAJ WŁASNEGO CIAŁA! Ono wie najlepiej, co jest dla niego dobre. Ma być bez bólu, jedynie z lekkim dyskomfortem. Mięśni po chwili przyzwyczają się do i pozwolą na pogłębienie pozycji.

Więc do roboty!!
Ja lecę na wieczorny trening!




Z Lwem buziakujemy!!

niedziela, 26 października 2014

ŚWIAT DO GÓRY NOGAMI... czyli balanse na rękach :)

Jak pisałam wcześniej, w tym miesiącu starałam się jak najczęściej "WYWRACAĆ SWÓJ ŚWIAT DO GÓRY NOGAMI". Ćwiczyłam bardzo dużo stanie na głowie, na ramionach, próbowałam nawet stania na rękach, ale jest to straaaasznie trudne, muszę najpierw bardzo wzmocnić moje ramiona i plecy. Dużo było też różnego rodzaju innych BALANSÓW na rękach. Często też musiałam korzystać z uprzejmości ściany za mną, która była zawsze bardzo pomocna i podtrzymywała mnie na duchu... i nie tylko. Bardzo ciekawym doświadczeniem było również wiszenie do góry nogami na zajęciach jogi. Oplata się na biodrach pas przywiązany do szczebelków i zwyczajnie opada głową w dół. Niesamowite uczucie. Tylko NIE RÓBCIE TEGO W DOMU!

Przyszły miesiąc mam zamiar poświęcić na wzmocnienie mięśni moich rąk, ramion, pleców oraz brzucha, dzięki czemu o wiele łatwiej będzie mi potem wykonywać wszystkie pozycje balansujące. Oczywiście będę się z Wami dzielić wskazówkami i ćwiczeniami, które mają na celu "ulepszenie" tych partii mięśniowych. 




DLACZEGO POZYCJE ODWRÓCONE?

A no dlatego, że mają one bardzo pozytywny wpływ na nasz organizm. Ich zadaniem jest odwrócenie negatywnego działania grawitacji na nasze ciało. Przede wszystkim dotleniają komórki. Ćwiczony jest cały układ oddechowy, a z czasem zwiększa się pojemność płuc oraz otwierają się zatoki. Regularna praktyka inwersji może sprawić, że będziemy mniej narażeni na alergie i infekcje dróg oddechowych. Pozycje odwrócone poprawiają również działanie układu krwionośnego, dzięki czemu zmniejsza się szansa chorób serca oraz oczywiście całego układu. Relaksują też nerwowy układ współczulny, przez co wykorzystywane są bardzo często podczas leczenia nadciśnienia. 

A więc dbaj o zdrowie do góry nogami!!




Oczywiście Lew prawie zawsze towarzyszy mi przy ćwiczeniach, jednak zamiast pomagać to zazwyczaj łapie moje włosy... LUB PO PROSTU ŚPI.

Tu jak widać, ściana bardzo była pomocna. Dzięki ściano, że tam byłaś!



To ćwiczyłam naprawdę baaaardzo długo i jestem strasznie dumna, że w końcu się udało!

 Lew pilnuje, żebym nie zrobiła sobie krzywdy... albo jemu.






Więcej zdjęć na instagramie. Zapraszam!

NAMASTE!



piątek, 24 października 2014

5 prostych kroków, aby zacząć regularnie ćwiczyć.

Jak wiadomo najtrudniej jest zacząć. Zacząć ćwiczyć REGULARNIE. Cokolwiek. Bo to, że ktoś sobie raz w miesiącu stwierdzi, że idzie pobiegać czy wyciągnie z garażu zakurzony rower i przejedzie się dookoła domu to jeszcze nie znaczy, że systematycznie ćwiczy. No nie oszukujmy się. Ćwiczyć regularnie jest ciężko. Zawsze nam coś wypadnie, jesteśmy zmęczeni po ciężkim dniu, jutro kartkówka, trzeba coś zrobić w domu, przyjaciółka wyciąga na imprezę, wpadną niespodziewani goście... jest milion powodów, żeby akurat dzisiaj nie ćwiczyć. Tylko, że zazwyczaj to TYLKO DZISIAJ przeciąga się na cały tydzień, miesiąc, a potem zapominamy, że w ogóle mieliśmy zamiar zabrać się za ćwiczenia.

Z jogą jest podobnie. Tyle, że do praktyki jogi w domu nie potrzeba nam wygenerowania co najmniej godziny wolnego czasu, wystarczy np. 15 min rano i wieczorem. Nie potrzeba nam też super drogiego sprzętu, ubrań, butów, jogę możemy równie dobrze ćwiczyć  na dywanie lub podłodze (oczywiście nie wszystkie pozycje), w dresie, lub jakichkolwiek wygodnych domowych ubraniach (można też bez, co kto lubi).





Co więc zrobić, żeby zacząć i nie przestać?

1. ZNAJDŹ SWÓJ STYL.

Najgorsze co można zrobić to ćwiczyć to, czego się nie lubi. Wiadomo, że już po kilku treningach zwyczajnie nam się odechce, mimo początkowej ogromnej motywacji. Poza tym po co robić coś, co nie sprawia nam przyjemności? A przecież mamy taki duży wybór. Bieganie, aerobik, basen, pole dance, siłownia, gimnastyka... każdy może znaleźć coś dla siebie. Ja oczywiście zachęcam do jogi. Oczywiście i tu macie kilka opcji.
▶Joga Iyengara jest bardzo dokładna i statyczna, pozostajemy przed dłuższy czas w jednej pozycji i staramy się wykonać ją ja najdokładniej.
▶Ashtanga jest o wiele bardziej dynamiczna i wymaga większego wysiłku, za to pięknie rzeźbi ciało. Bardzo szybkie przejścia do kolejnych asan tworzą sekwencje, które możemy modyfikować dostosowując je do swojego poziomu i możliwości. Amerykańską odmianą Ashtangi jest Power Joga.

2. ZACHĘĆ KOGOŚ DO WSPÓLNYCH TRENINGÓW.

Przecież to jasne, że razem raźniej! Możecie się nawzajem motywować, pomagać jeśli coś nie wychodzi, poza tym razem zawsze jest weselej i przyjemniej. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i wyciągnąć przyjaciółkę, chłopaka, siostrę/brata, psa, królika... i bawcie się dobrze!

3. NIE PODDAWAJ SIĘ.

No dobra chyba jednak to jest najgorsze. Każdemu zdarzają się chwile zwątpienia, braku jakichkolwiek chęci czy motywacji. W takich sytuacjach jak najszybciej PRZESTAŃ MYŚLEĆ. Po prostu wyłącz na parę sekund swój mózg i zwyczajnie... zacznij ćwiczyć. Będziesz dumna z siebie jak tylko skończysz. Nie będziesz już nawet wiedzieć, dlaczego w ogóle pomyślałaś o tym, żeby tego nie robić. Będziesz mieć więcej energii i chęci do działania.

4. STAWIAJ SOBIE MAŁE CELE

Mogą to być cele miesięczne. tygodniowe lub możecie wymyślać sobie coś nowego przy każdym kolejnym treningu. Zrobić 10 powitań słońca, uczyć się codziennie nowej ciekawej asany, nauczyć się stać na głowie, rozciągnąć nogi do szpagatu, ćwiczyć dodatkowo każdego ranka po przebudzeniu przez 10 min, tak na dobry początek dnia... Takie małe wyzwania motywują nas do pokonywania siebie i  do dalszej pracy nad sobą. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić. Nie postanawiaj sobie, że w miesiąc nauczysz się robić szpagat, jeśli na razie nie jesteś w stanie stanąć nawet na szerokość rozłożonych ramion bez bólu w pachwinach. Najważniejsze to wiedzieć co jesteśmy w stanie osiągnąć i nie robić nic na siłę. Nie stawiaj sobie zbyt wysoko poprzeczki, bo to Cię tylko zdemotywuje!

5. WPADNIJ W RUTYNĘ

Zwyczajnie wyrób w sobie nawyk codziennego treningu. Przecież dzień ma aż 24 godziny, spokojnie więc wygospodarujemy z nich tą jedną, nawet i nie całą godzinkę tylko dla siebie, dla swojego ciała, dla lepszego samopoczucia. Ustal sobie GRAFIK. Pomyśl, kiedy w ciągu dnia marnujesz najwięcej czasu np. siedząc na facebook'u lub oglądając głupie filmiki i przeznacz pół godzinki na ćwiczenia. Albo zwyczajnie wstań kilka minut wcześniej przed szkołą, pracą i rozpocznij swój dzień z jogą. Taki energetyczny trening z rana pobudza i ładuje baterie na cały dzień.
Zawsze można również zapisać się na jakieś zajęcia, dzięki czemu nie będziesz mógł tak łatwo zrezygnować z ćwiczeń.


Fajną opcją są też różnego rodzaju wyzwania na facebook'u czy instagram'ie, o których możecie przeczytać m.in TUTAJ lub TUTAJ . W kilku takich wyzwaniach biorę udział, o czym możecie się przekonać wpadając na mój INSTAGRAM .











Trzymajcie się ciepło!

NAMASTE!

niedziela, 19 października 2014

Jesień na rowerze.

Pierwszy projekt. Przestrzeń. Miejsce. Wycieczka rowerowa, spacer po Warszawie.

I kto by pomyślał, że w jesień w Warszawie może być taka piękna...No może ja po prostu nie pomyślałam, bo generalnie za jesienią nie przepadam. Wiecie, koniec lata (a jestem baaardzo ciepłolubnym stworzonkiem), zimno, deszcze, plucha, szaruga... Nie, to zdecydowanie nie moje klimaty. Mimo wszystko podczas niedawnej przejażdżki i spaceru udało mi się uchwycić kilka naprawdę ciekawych i cieszących oko widoczków.


 Uwielbiam ten kolorowy dywan z liści...



...całą paletę barw na koronach drzew...



...połączenie natury z nowoczesną architekturą.



To uczucie, kiedy idziesz w przeciwnym kierunku niż wszyscy...




A poniżej ujęcie, które po jeszcze kilku poprawkach oddałam jako moją odpowiedź na temat PRZESTRZEŃ/MIEJSCE.


Nie taka ta Warszawa straszna jesienią. Nawet Lew potrafi docenić piękne jesienne widoki, bo coraz więcej przesiaduje na oknie i podziwia.Ostatnio polubił też spacery, dlatego jak  zobaczy, że ja albo P. zakładamy buty to od razu leci do drzwi i miauczy, żeby go zabrać. A gdy tylko wyjmiemy jego transporterek to od razu wciska tam swój mały słodki tyłek. 




Buziaki!