piątek, 24 października 2014

5 prostych kroków, aby zacząć regularnie ćwiczyć.

Jak wiadomo najtrudniej jest zacząć. Zacząć ćwiczyć REGULARNIE. Cokolwiek. Bo to, że ktoś sobie raz w miesiącu stwierdzi, że idzie pobiegać czy wyciągnie z garażu zakurzony rower i przejedzie się dookoła domu to jeszcze nie znaczy, że systematycznie ćwiczy. No nie oszukujmy się. Ćwiczyć regularnie jest ciężko. Zawsze nam coś wypadnie, jesteśmy zmęczeni po ciężkim dniu, jutro kartkówka, trzeba coś zrobić w domu, przyjaciółka wyciąga na imprezę, wpadną niespodziewani goście... jest milion powodów, żeby akurat dzisiaj nie ćwiczyć. Tylko, że zazwyczaj to TYLKO DZISIAJ przeciąga się na cały tydzień, miesiąc, a potem zapominamy, że w ogóle mieliśmy zamiar zabrać się za ćwiczenia.

Z jogą jest podobnie. Tyle, że do praktyki jogi w domu nie potrzeba nam wygenerowania co najmniej godziny wolnego czasu, wystarczy np. 15 min rano i wieczorem. Nie potrzeba nam też super drogiego sprzętu, ubrań, butów, jogę możemy równie dobrze ćwiczyć  na dywanie lub podłodze (oczywiście nie wszystkie pozycje), w dresie, lub jakichkolwiek wygodnych domowych ubraniach (można też bez, co kto lubi).





Co więc zrobić, żeby zacząć i nie przestać?

1. ZNAJDŹ SWÓJ STYL.

Najgorsze co można zrobić to ćwiczyć to, czego się nie lubi. Wiadomo, że już po kilku treningach zwyczajnie nam się odechce, mimo początkowej ogromnej motywacji. Poza tym po co robić coś, co nie sprawia nam przyjemności? A przecież mamy taki duży wybór. Bieganie, aerobik, basen, pole dance, siłownia, gimnastyka... każdy może znaleźć coś dla siebie. Ja oczywiście zachęcam do jogi. Oczywiście i tu macie kilka opcji.
▶Joga Iyengara jest bardzo dokładna i statyczna, pozostajemy przed dłuższy czas w jednej pozycji i staramy się wykonać ją ja najdokładniej.
▶Ashtanga jest o wiele bardziej dynamiczna i wymaga większego wysiłku, za to pięknie rzeźbi ciało. Bardzo szybkie przejścia do kolejnych asan tworzą sekwencje, które możemy modyfikować dostosowując je do swojego poziomu i możliwości. Amerykańską odmianą Ashtangi jest Power Joga.

2. ZACHĘĆ KOGOŚ DO WSPÓLNYCH TRENINGÓW.

Przecież to jasne, że razem raźniej! Możecie się nawzajem motywować, pomagać jeśli coś nie wychodzi, poza tym razem zawsze jest weselej i przyjemniej. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i wyciągnąć przyjaciółkę, chłopaka, siostrę/brata, psa, królika... i bawcie się dobrze!

3. NIE PODDAWAJ SIĘ.

No dobra chyba jednak to jest najgorsze. Każdemu zdarzają się chwile zwątpienia, braku jakichkolwiek chęci czy motywacji. W takich sytuacjach jak najszybciej PRZESTAŃ MYŚLEĆ. Po prostu wyłącz na parę sekund swój mózg i zwyczajnie... zacznij ćwiczyć. Będziesz dumna z siebie jak tylko skończysz. Nie będziesz już nawet wiedzieć, dlaczego w ogóle pomyślałaś o tym, żeby tego nie robić. Będziesz mieć więcej energii i chęci do działania.

4. STAWIAJ SOBIE MAŁE CELE

Mogą to być cele miesięczne. tygodniowe lub możecie wymyślać sobie coś nowego przy każdym kolejnym treningu. Zrobić 10 powitań słońca, uczyć się codziennie nowej ciekawej asany, nauczyć się stać na głowie, rozciągnąć nogi do szpagatu, ćwiczyć dodatkowo każdego ranka po przebudzeniu przez 10 min, tak na dobry początek dnia... Takie małe wyzwania motywują nas do pokonywania siebie i  do dalszej pracy nad sobą. Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić. Nie postanawiaj sobie, że w miesiąc nauczysz się robić szpagat, jeśli na razie nie jesteś w stanie stanąć nawet na szerokość rozłożonych ramion bez bólu w pachwinach. Najważniejsze to wiedzieć co jesteśmy w stanie osiągnąć i nie robić nic na siłę. Nie stawiaj sobie zbyt wysoko poprzeczki, bo to Cię tylko zdemotywuje!

5. WPADNIJ W RUTYNĘ

Zwyczajnie wyrób w sobie nawyk codziennego treningu. Przecież dzień ma aż 24 godziny, spokojnie więc wygospodarujemy z nich tą jedną, nawet i nie całą godzinkę tylko dla siebie, dla swojego ciała, dla lepszego samopoczucia. Ustal sobie GRAFIK. Pomyśl, kiedy w ciągu dnia marnujesz najwięcej czasu np. siedząc na facebook'u lub oglądając głupie filmiki i przeznacz pół godzinki na ćwiczenia. Albo zwyczajnie wstań kilka minut wcześniej przed szkołą, pracą i rozpocznij swój dzień z jogą. Taki energetyczny trening z rana pobudza i ładuje baterie na cały dzień.
Zawsze można również zapisać się na jakieś zajęcia, dzięki czemu nie będziesz mógł tak łatwo zrezygnować z ćwiczeń.


Fajną opcją są też różnego rodzaju wyzwania na facebook'u czy instagram'ie, o których możecie przeczytać m.in TUTAJ lub TUTAJ . W kilku takich wyzwaniach biorę udział, o czym możecie się przekonać wpadając na mój INSTAGRAM .











Trzymajcie się ciepło!

NAMASTE!

niedziela, 19 października 2014

Jesień na rowerze.

Pierwszy projekt. Przestrzeń. Miejsce. Wycieczka rowerowa, spacer po Warszawie.

I kto by pomyślał, że w jesień w Warszawie może być taka piękna...No może ja po prostu nie pomyślałam, bo generalnie za jesienią nie przepadam. Wiecie, koniec lata (a jestem baaardzo ciepłolubnym stworzonkiem), zimno, deszcze, plucha, szaruga... Nie, to zdecydowanie nie moje klimaty. Mimo wszystko podczas niedawnej przejażdżki i spaceru udało mi się uchwycić kilka naprawdę ciekawych i cieszących oko widoczków.


 Uwielbiam ten kolorowy dywan z liści...



...całą paletę barw na koronach drzew...



...połączenie natury z nowoczesną architekturą.



To uczucie, kiedy idziesz w przeciwnym kierunku niż wszyscy...




A poniżej ujęcie, które po jeszcze kilku poprawkach oddałam jako moją odpowiedź na temat PRZESTRZEŃ/MIEJSCE.


Nie taka ta Warszawa straszna jesienią. Nawet Lew potrafi docenić piękne jesienne widoki, bo coraz więcej przesiaduje na oknie i podziwia.Ostatnio polubił też spacery, dlatego jak  zobaczy, że ja albo P. zakładamy buty to od razu leci do drzwi i miauczy, żeby go zabrać. A gdy tylko wyjmiemy jego transporterek to od razu wciska tam swój mały słodki tyłek. 




Buziaki! 

czwartek, 16 października 2014

Brudas.

Taki szybki post, ponieważ mam pewien problem. Głupiutki trochę. Z Lwem :) Ostatnio zauważyłam, że nie chce mu się myć! Tak... jest tak zaaferowany zabawą, że nie ma czasu na mycie. Albo się bawi albo śpi. No leń! Od czasu do czasu oczywiście liźnie parę razy łapkę albo futerko na brzuchu, ale generalnie no nie wiem no, ma coraz bardziej posklejaną sierść gdzieniegdzie (wyczesuję go często, więc nie o to chodzi). Nie chcę, żeby był niechlujem. I tu pytanko do właścicieli kotołaków. Jak mam go nauczyć, żeby jednak od czasu do czasu wziął chociaż szybki prysznic? :) Macie lub mieliście kiedyś podobne problemy z Waszymi podopiecznymi?



A tak poza tym to u mnie studia się rozkręcają, coraz więcej projektów i nauki. Dziś dostałam swoją pierwszą 4! Z rysunku (przedmiot taki w sensie ;p). A w poniedziałek oddanie pierwszego projektu. Zdjęcie miejsca z podpisem. Lubię te studia. Serio.
Na instagramie też się dzieje. Coraz więcej zdjęć, nowe wyzwania. Jestem w swoim żywiole!
A zajęcia grupowe są przekozackie. Szczerze. Dużo więcej można się nauczyć niż ćwicząc samemu w domu. Zresztą mówię wam, pies z głową w dół na linie jest najlepszy na świecie. Albo wiszenie na drabinkach głową w dół. Poza tym prowadzący baaaardzo pomaga. Cały czas tłumaczy jak pozycja powinna wyglądać, a jak ktoś robi coś źle to podchodzi i poprawia.




A i jeszcze jedno. Tworzy się właśnie zupełnie nowa szata graficzna. I logo. Nie wiedziałam, że to taka ciężka sprawa :) ale dzięki temu nauczyłam się trochę raczkować w html'u. Masakra Wam powiem... Już się nie mogę doczekać efektu końcowego!

Generalnie jest bardzo pozytywnie.

Buziole!

czwartek, 9 października 2014

#2 Yoga w domu.

Od razu przepraszam, że ostatnio bywałam tu dość rzadko, ale wiecie... studia. Trzeba się troszkę wdrożyć, nauczyć na czym to wszystko polega i przyłożyć od początku, żeby potem mieć łatwiej. Poza tym już od pierwszego tygodnia mieliśmy sporo zadań domowych, zresztą same zajęcia mam zwykle dość długo... Ale zaczynam powoli ogarniać wszystko i postaram się tu bywać częściej.

Zwłaszcza, że w końcu zapisałam się na zajęcia jogi! Karnecik studencki, który pozwala mi na chodzenie na wszystkie zajęcia, codziennie! Byłam dopiero 2 razy, nie jestem więc w stanie za dużo powiedzieć na ten temat, jednak na razie jestem bardzo zadowolona. Instruktorzy (przynajmniej Ci, których do tej pory poznałam) fajni, sposób prowadzenie zajęć też. Tylko trochę inny rodzaj jogi niż się przyzwyczaiłam i zazwyczaj praktykowałam w domu, ale w sumie... podoba mi się. Pozycje są dokładnie omawiane i tłumaczone, w każdą asanę wchodzimy bardzo powoli, po kilka razy. Generalnie zajęcia są spokojne. Można się wyciszyć i zrelaksować.

Ale nie o tym dzisiaj chciałam do Was pisać. :)
Oczywiście polecam zajęcia pod opieką instruktora, w studiu, co jest bezpieczniejsze i dzięki temu na pewno nauczycie się wszystkiego tak jak trzeba, nie zrobicie sobie krzywdy, ale jeśli mimo wszystko wolicie zacząć ćwiczyć w domu, wykopałam dla Was w internetach kilka bardzo fajnych filmików z różnymi rodzajami jogi, od sesji relaksacyjnych,  przez wzmacniające, odchudzające (tak joga też może wspomagać odchudzanie i utrzymanie szczupłej sylwetki!) po energetyczne i pobudzające. Znajdziecie tu zarówno treningi dla kompletnie początkujących jak i tych, którzy już co nieco ćwiczyli. Każdy znajdzie coś dla siebie! :)

JOGA DOMOWA
Treningi podzieliłam na 3 grupy ze względu na ich intensywność i przeznaczenie:

1. ENERGIA

Te treningi, dodadzą Ci energii i chęci do działania, sprawią, że się rozruszasz, rozgrzejesz i spalisz trochę niepotrzebnego tłuszczyku.

video


video



2. SIŁA
Tutaj wzmocnisz swoje mięśnie oraz ujędrnisz i wysmuklisz całe ciało.

video

video



3. SPOKÓJ
Dzięki tym sesjom uspokoisz umysł, odstresujesz się po ciężkim dniu, pozbędziesz się stresu i uciążliwych bóli głowy.

video

video

Nie martw się, jeśli nie wszystko od razu Ci wychodzi. Pozycje powtarza się setki razy, aby udało się ją wykonać ją idealnie. Do wszystkiego trzeba dojść pracą nad własnym ciałem i umysłem. Nie musisz się z nikim porównywać. To Twoja droga, Twoje ciało, Twoja sesja.
I pamiętaj! Pod żadnym pozorem nie rób nic na siłę. Na wszystko potrzeba czasu. A przesadzając możesz tylko zrobić sobie krzywdę. A joga nie jest po to, żeby dorobić się kontuzji. Wręcz przeciwnie. Aby pozbyć się różnego rodzaju bóli.

Tak więc rusz tyłek sprzed komputera i do roboty!

Miłego ćwiczenia!!

Oo a tak przy okazji to zapraszam na mojego instagrama. Nowe wyzwania, sporo się tam dzieje ostatnio, więc wpadajcie! :)
Buziaki.

czwartek, 2 października 2014

Studia. I KOT.

Poniedziałek. Pierwszy dzień studiów. 2 dni przed inauguracją. Jeszcze wrzesień. Zajęcia - od 9 do 19. Tak... na dobry początek. Witaj WAPW... Ale ej. Nie ma co narzekać. Studia o których marzyłam od 5 lat. Przy czym ostatni rok był katorgą, dzięki której jednak na nich jestem. Ale zdążył sprawić, że na prawie całe wakacje jak zobaczyłam ołówek i kartkę to uciekałam do drugiego pokoju. Spokojnie. Już mi przeszło. Na szczęście. Teraz etap drugi - zaliczyć studia z jak najlepszymi stopniami. Stypendium zawsze się przyda, czyż nie? :)

Świetna uczelnia, spoko (przynajmniej na razie) prowadzący, fajni ludzie, mega przedmioty - projektowanie, rysunek, historia architektury, mechanika budowli, budownictwo i materiałoznawstwo, matematyka i geometria... Szczyt marzeń. :) A tak serio, to dopiero pierwszy tydzień i mam nadzieję, że mój entuzjazm nie minie zbyt szybko. Byle nie narzekać. Wtedy wszystko będzie łatwiejsze i przyjemniejsze.

Ciężko się tylko przestawić do tak wczesnego wstawania.

Dzisiaj w końcu udało mi się zdobyć indeks i legitymację, więc nareszcie JESTEM PEŁNOPRAWNĄ STUDENTKĄ i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Ach... nareszcie :)

Dowód rzeczowy:



Lew musi zacząć się przyzwyczajać, do kilku godzin dziennie samotności. Strasznie mi go szkoda jak wychodzę. Ale jak na razie znosi to bardzo dzielnie. Za każdym razem jak wracam do domu, mały po chwili wyłania się zza różnych mebli z jeszcze zaspanymi oczkami. Odsypia. Marti wróciła! Będzie od kogo żebrać jedzonko, będzie kogo gryźć, z kim się bawić i przytulać.

Ostatnio pomagał mi nawet ćwiczyć jogę (jeżeli próbę złapania moich włosów i zjedzenia mojej stopy można nazwać pomocą), co uwieczniłam na instagramie.
Przy okazji zachęcam do wzięcia udziału w wyzwaniach jogowych TU , o oo o i TU :)
A jutro idę się zapisać na zajęcia jogi!!! Nareszcie :)

Buziaki!

piątek, 26 września 2014

Maleńkie sukcesy...

Tak na zakończenie (przed-studenckich) wakacji małe podsumowanko. Chciałam się troszkę
pochwalić, opowiedzieć o moich planach dotyczących jogi i bloga oraz pokazać, że nie taka joga ciężka i straszna się wydaje :)
Pokażę Wam moje małe acz jednak postępy, które zrobiłam odkąd zaczęłam bardziej regularnie (choć nie tak jak bym chciała) praktykować jogę, czyli mniej więcej od początku lipca. Nie są one jakieś zaskakująco ogromne, ale tak naprawdę nie zakładałam sobie w sumie,  co chcę najbardziej poprawić i niczego nie ćwiczyłam jakoś mocniej, są to takie samoistne postępy. Może za jakiś czas będę mogła pochwalić się czymś "większym" . ?


1.PIES Z GŁOWĄ W DÓŁ

Na początek coś, czego w sumie się nie spodziewałam i jakoś szczególnie specjalnie nie starałam się udoskonalić, choć wykorzystywane było w każdej sesji, dlatego widać postęp. I w końcu udaje mi się odpoczywać w tej pozycji!! :) Co się zmieniło? Bez większego problemu mogę postawić całe stopy na ziemi, nie uginając kolan. Mam bardziej rozciągnięte tyły nóg oraz plecy i ramiona. Podczas ćwiczeń mogę dużo dłużej wytrzymać w tej pozycji, nie jest już ona dla mnie męcząca.


2. MOSTEK

Jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie pozycji. Generalnie największy problem mam z wszystkimi wygięciami do tyłu, a do tego przy mostku dosłownie po kilku sekundach zaczyna mnie boleć głowa i nie jestem w stanie się dłużej utrzymać. Mimo wszystko widać postęp! I chyba z tej pozycji jestem najbardziej dumna. Potrafię już unieść się wyżej i dłużej utrzymać się w górze. Czuję, że mam bardziej rozciągnięte ręce i plecy i ogólnie jestem silniejsza. I nie wygląda to już aż tak pokracznie.


3. SKŁONY DO PRZODU

Z tego też jestem naprawdę dumna, bo wcześniej w skłonie ze stanie ledwo dotykałam podłogi, a w siedzeniu ledwo dotykałam dłońmi do stóp. Teraz prawie kładę głowę na kolanach. Tak, wiem, że nie chodzi o to, żeby dotknąć głową nóg, tylko wyciągnąć proste plecy... ale, ale :) Postęp jest! ;p Mam o wiele bardziej rozciągnięty kręgosłup i uda.


4. WYGIĘCIA DO TYŁU

Jak juz mówiłam, jest to moja największa zmora, ale tu też jakieś małe postępy widzę. Początkowo bardziej w tych pozycjach bolały mnie dolne partie pleców i strasznie ciężko mi było utrzymać się w tej pozycji, teraz jest coraz lepiej, mimo, że tego nie widać, to czuję się w nich bardziej komfortowo i jest mi coraz łatwiej. Moje plecy są jednocześnie silniejsze i bardziej rozciągnięte, tak samo uda. Jestem w stanie bardziej wygiąć zarówno plecy jak i nogi.



5. SKŁON DO PRZODU W SIADZIE SKRZYŻNYM 
Z tą pozycją też miałam nie małe problemy, ponieważ od zawsze miałam bardzo nie rozciągnięte biodra. Nie lubiłam jakichkolwiek asan, które działały w ten sposób, ale dzięki temu, że jednak sporo ich ćwiczyłam widzę naprawdę dużą różnicę!




I coś co mnie najbardziej cieszy, a czego się w ogóle nie spodziewałam. Schudłam!! Niewiele, bo raptem 3 kg, ale za to przybyło mi tez sporo mięśni i generalnie widzę, że moje ciało się zmienia. Staje się smuklejsze i zarazem silniejsze. Coraz bardziej widoczne są mięśnie, nawet na brzuchu!! No nic, tylko wstawać i ćwiczyć!! :)
Wcześniej tak naprawdę nie postawiłam sobie żadnych celi, dlatego postępy nie były największe, dlatego teraz !!UWAGA!! Przez ten miesiąc będę ćwiczyć przede wszystkim wygięcia do tyłu i balanse na rękach. Chcę się nauczyć jakkolwiek stać na rękach oraz postaram się ogarnąć jak najwięcej różnych opcji stania na głowie i przedramionach. Kto sie przyłączy? Macie coś, co chcielibyście wyćwiczyć przez ten miesiąc? Zawsze jest dobry czas, żeby zacząć!!!

Co do bloga, postaram się bywać tu częściej, przynajmniej 3 razy w tygodniu i na pewno będzie się tu więcej działo. Mam parę pomysłów na rozkręcenie, ale tego dowiecie się w swoim czasie! :)

W przyszłym tygodniu zapisuję się też na zajęcia jogi , na pewno więcej się dzięki temu nauczę i będę się mogła podzielić z wami moimi doświadczeniami.

Często będzie tu też bywał Lew, bo jest on teraz integralną częścią mojego życia i zabiera sporą część mojego czasu. I jest cudowny! Będzie troch ciekawostek, mnóstwo zdjęć i filmików oraz rad dotyczących wychowania, pielęgnacji i codziennego życia z małym Sybirakiem.

No i oczywiście mam zamiar przyłożyć się do studiów. Co prawda to dopiero pierwszy rok, więc nie powinno być jakoś mega ciężko. Ale chcę od początku regularnie je ogarniać, żeby nie mieć zaległości. Także tego.

Buziakiiii!!!

poniedziałek, 22 września 2014

Zapowiedzi.

Jest poniedziałek, powinien więc wczoraj powstać post z serii Niedzielne Asanowanie. Postanowiłam jednak ją zlikwidować, ponieważ tak trochę nie ma tu odzewu, poza tym mam teraz trochę bardziej napięty grafik i wolę jednak skupić się na rzeczach bieżących a nie pisać coś na siłę. Zwłaszcza, że teraz muszę się mega przyspieszyć z rysunami na wydział, bo trochę zaniedbałam a został tylko tydzień... UPS! :) Poza tym mam małego Lwa, który ciągle absorbuje moją uwagę, no i jogę oczywiście, dlatego nie chcę robić czegoś, co tylko mnie męczy...

Tak więc od teraz troszkę więcej będzie postów o kociaku, bo nazbierało się już trochę zdjęć i śmiesznych (i tych mniej śmiesznych) historii, zaczną się też pewnie studenckie opowiastki oraz oczywiście zapisuję się już w przyszłym tygodniu na zajęcia jogi, będzie więc też sporo nowości w tym temacie.

Wybaczcie, że teraz bywałam tutaj dość rzadko i jeszcze przez parę dni tak będzie. Postaram się to jednak jak najszybciej nadrobić.

... bo jak ja mam przy nim pracować... no jak?!!



Do!! :)